Lubię czytać. Głównie coś, co ma w sobie choć trochę fantasy, ale ostatnio zacząłem zaglądać na taką ciekawą półeczkę w bibliotece, zwącą się "Nowości wydawnicze". Myślę, że o wiele zawyżam średnią krajową w czytaniu (czytam jakieś 3-5 książek miesięcznie), co z jednej strony daje satysfakcję, a z drugiej przygnębia... Skoro tak mało osób czyta książki - mógłbym się zastanowić - to kto będzie czytał te, które ewentualnie sam kiedyśtam wydam? Ale na razie się tym nie martwię, może społeczeństwo nie wszystko zgłupieje, piszę dalej i czytam, oczywiście. A wracając do tematu, o którym chciałem napisać. Ostatnio, właśnie na wspomnianej półce w bibliotece znalazłem książkę o tytule "Mocne uderzenie" Ryszarda Ćwirleja. Szczerze mówiąc bardziej od tytułu (który dopiero pod koniec zostaje wyjaśniony) zaintrygowała mnie okładka, a na niej nysa milicyjna. Myślę sobie - PRL. I nie myliłem się.
"Mocne uderzenie" to kryminał osadzony w realiach wspomnianej wcześniej socjalistycznej Polski. Jak czytamy już we wstępie, zostaje popełnione morderstwo na festiwalu w Jarocinie w 1988r. Na miejsce zbrodni przyjeżdża milicja, ale wspomnieć chcę o tym, jaka ta milicja jest, co mnie najbardziej rozbawiło i zachęciło do czytania. Autor nie kreuje swoich śledczych na Sherlocków Holmesów, którzy w mig rozwiązują każdą zagadkę (choć może są pewne osobistości z zadatkami na takich). Jeden z milicjantów chleje, kiedy się da, nie odpuści żadnej okazji ku temu. Choć szczerze mówiąc, temat alkoholu i picia w różnych formach, od Johnny'ego Walkera po denaturat, przewija się przez całą powieść. Są też milicjanci, którzy rozwiązanie każdej sprawy widzą w spałowaniu odpowiedniego osobnika, tacy, którzy buntują się przeciwko jedynemu, słusznemu socjalistycznemu porządkowi i na modłę przesiąkniętych kapitalistyczną zgnilizną osób kupują w peweksach, z drugiej strony jest też funkcjonariusz SB, który wszędzie widzi i chce się pozbyć owych "zachodnich" elementów. Ogólnie rzecz biorąc: realia i humor PRL-u, plus trochę klimatów muzycznych, plus dobrze ułożona intryga. To wszystko składa się na książkę, którą szczerze polecam, nie tylko miłośnikom kryminałów.
Aha, jedna uwaga. Bywa, że w czasie lektury piwo "chodzi za czytelnikiem".
środa, 13 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
Na początku było słowo... wstępne
Zapyta ktoś - co to za blog z jakąś takąś dziwnie ruską nazwą?
Mogę powiedzieć mu: wolałbym określenie słowiańską albo, jak kto woli wschodniosłowiańską, do tego magiczną.
Odwiedzającym chciałbym zaproponować zapoznanie się z różnymi moimi tekstami, głównie fantasy, choć nie zawsze. Zawsze to lepiej, niż pisać do szuflady i karmić kurz, czyż nie?
Nie wiem, jaka frekwencja będzie na moim blogu, ale liczę na to, że choć trochę większa, niż zerowa.
Na rozgrzewkę wrzucam dość stary wiersz, jeden z niewielu, jakie napisałem. Zwykle piszę prozę, choć lubię sobie zrobić wyjątek.
Miłej lektury!
Mogę powiedzieć mu: wolałbym określenie słowiańską albo, jak kto woli wschodniosłowiańską, do tego magiczną.
Odwiedzającym chciałbym zaproponować zapoznanie się z różnymi moimi tekstami, głównie fantasy, choć nie zawsze. Zawsze to lepiej, niż pisać do szuflady i karmić kurz, czyż nie?
Nie wiem, jaka frekwencja będzie na moim blogu, ale liczę na to, że choć trochę większa, niż zerowa.
Na rozgrzewkę wrzucam dość stary wiersz, jeden z niewielu, jakie napisałem. Zwykle piszę prozę, choć lubię sobie zrobić wyjątek.
Miłej lektury!
Zjawy i
potwory
Gdy
mroku kir spowija świat,
napada
na bagna i gaje,
przychodzą
i męczą niczym kat
zjaw
i potworów zgraje.
Żywią
się opowieściami,
na
ludzkim strachu mają swój żer.
Panują
nad swymi włościami,
gdy
tylko niebo pokryje czerń.
Gdy
przyjdzie iść samotnie komu
przez
kurhany nocą, czy bór
szczęśliwy
ten, kto został w domu.
Świętego
spokoju tam zaznać mógł.
Bo
każdy szmer zasłyszany i jęk
u
wziętego w nocną podróż męża,
wzbudza
wielki przed potworami lęk,
Ówże
z rozumem w serc głębiach zwycięża.
Gdzieś
w ciemnym lesie grasuje wilkołak,
bo
luna w pełni znów wzywa go.
Tam
znowu wampir żeruje na krowach,
choć
wolałby raczyć się ludzką krwią.
Ze
stawów topielce wyciągają łapy,
by
nieostrożnym zgotować zły los,
a
z grobów wstają zmarłych ochłapy
i
wyją, aż jeży na skórze się włos.
Wędrują
zjawy po świecie całym
i
straszą człowieka, co lubi się bać.
A
on, co czuje się wobec zjaw mały,
wymyśla
nowe, by trwożyć swą brać.
I
mówi o bestiach rozmaitych,
co
w ciemnościach i kątach się kryją.
A
ludzie pytają, słuchając podań tych:
Czy
ze snu te stwory, czy naprawdę żyją?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)