Mogę powiedzieć mu: wolałbym określenie słowiańską albo, jak kto woli wschodniosłowiańską, do tego magiczną.
Odwiedzającym chciałbym zaproponować zapoznanie się z różnymi moimi tekstami, głównie fantasy, choć nie zawsze. Zawsze to lepiej, niż pisać do szuflady i karmić kurz, czyż nie?
Nie wiem, jaka frekwencja będzie na moim blogu, ale liczę na to, że choć trochę większa, niż zerowa.
Na rozgrzewkę wrzucam dość stary wiersz, jeden z niewielu, jakie napisałem. Zwykle piszę prozę, choć lubię sobie zrobić wyjątek.
Miłej lektury!
Zjawy i
potwory
Gdy
mroku kir spowija świat,
napada
na bagna i gaje,
przychodzą
i męczą niczym kat
zjaw
i potworów zgraje.
Żywią
się opowieściami,
na
ludzkim strachu mają swój żer.
Panują
nad swymi włościami,
gdy
tylko niebo pokryje czerń.
Gdy
przyjdzie iść samotnie komu
przez
kurhany nocą, czy bór
szczęśliwy
ten, kto został w domu.
Świętego
spokoju tam zaznać mógł.
Bo
każdy szmer zasłyszany i jęk
u
wziętego w nocną podróż męża,
wzbudza
wielki przed potworami lęk,
Ówże
z rozumem w serc głębiach zwycięża.
Gdzieś
w ciemnym lesie grasuje wilkołak,
bo
luna w pełni znów wzywa go.
Tam
znowu wampir żeruje na krowach,
choć
wolałby raczyć się ludzką krwią.
Ze
stawów topielce wyciągają łapy,
by
nieostrożnym zgotować zły los,
a
z grobów wstają zmarłych ochłapy
i
wyją, aż jeży na skórze się włos.
Wędrują
zjawy po świecie całym
i
straszą człowieka, co lubi się bać.
A
on, co czuje się wobec zjaw mały,
wymyśla
nowe, by trwożyć swą brać.
I
mówi o bestiach rozmaitych,
co
w ciemnościach i kątach się kryją.
A
ludzie pytają, słuchając podań tych:
Czy
ze snu te stwory, czy naprawdę żyją?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz