niedziela, 10 marca 2013

Na początku było słowo... wstępne

Zapyta ktoś - co to za blog z jakąś takąś dziwnie ruską nazwą?
Mogę powiedzieć mu: wolałbym określenie słowiańską albo, jak kto woli wschodniosłowiańską, do tego magiczną. 
Odwiedzającym chciałbym zaproponować zapoznanie się z różnymi moimi tekstami, głównie fantasy, choć nie zawsze. Zawsze to lepiej, niż pisać do szuflady i karmić kurz, czyż nie?
Nie wiem, jaka frekwencja będzie na moim blogu, ale liczę na to, że choć trochę większa, niż zerowa.

Na rozgrzewkę wrzucam dość stary wiersz, jeden z niewielu, jakie napisałem. Zwykle piszę prozę, choć lubię sobie zrobić wyjątek.
Miłej lektury!


Zjawy i potwory

Gdy mroku kir spowija świat,
napada na bagna i gaje,
przychodzą i męczą niczym kat
zjaw i potworów zgraje.

Żywią się opowieściami,
na ludzkim strachu mają swój żer.
Panują nad swymi włościami,
gdy tylko niebo pokryje czerń.

Gdy przyjdzie iść samotnie komu
przez kurhany nocą, czy bór
szczęśliwy ten, kto został w domu.
Świętego spokoju tam zaznać mógł.

Bo każdy szmer zasłyszany i jęk
u wziętego w nocną podróż męża,
wzbudza wielki przed potworami lęk,
Ówże z rozumem w serc głębiach zwycięża.

Gdzieś w ciemnym lesie grasuje wilkołak,
bo luna w pełni znów wzywa go.
Tam znowu wampir żeruje na krowach,
choć wolałby raczyć się ludzką krwią.

Ze stawów topielce wyciągają łapy,
by nieostrożnym zgotować zły los,
a z grobów wstają zmarłych ochłapy
i wyją, aż jeży na skórze się włos.

Wędrują zjawy po świecie całym
i straszą człowieka, co lubi się bać.
A on, co czuje się wobec zjaw mały,
wymyśla nowe, by trwożyć swą brać.

I mówi o bestiach rozmaitych,
co w ciemnościach i kątach się kryją.
A ludzie pytają, słuchając podań tych:
Czy ze snu te stwory, czy naprawdę żyją?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz